Trening medyczny

Fizjoterapeuci od zawsze kojarzeni byli z “tasiemkami” czy piłkami szwajcarskimi. Jest to sprzęt znajdujący się w każdym gabinecie i natychmiast kojarzący się z nieprzyjemną koniecznością robienia czegokolwiek na terapii. Oczywiście najprzyjemniej jest ją przeleżeć, a fizjoterapeuta niech się namęczy. Jest to oczywiście stwierdzenie żartobliwe, bo zarówno i my i pacjenci wiemy jak bardzo te ćwiczenia są potrzebne w powrocie do zdrowia. Wiemy, ale czy rozumiemy?

Trening to najprawdopodobniej najważniejsza metoda dostępna dla fizjoterapeutów, ale jednocześnie najtrudniejsza w wykonaniu. Ćwiczenia są na tyle skuteczne, na ile rozumie je pacjent. Nie jest tu więc najistotniejsza ilość wiedzy terapeuty, a umiejętność jej przekazania oraz zaangażowanie przy tłumaczeniu.

Trening polega na stopniowym wystawianiu ciała na coraz większy dyskomfort fizyczny, co ma doprowadzić do adaptacji tkanki. Innymi słowy, za pomocą stosowania coraz większej ilości powtórzeń, większego ciężaru czy trudniejszych wersji ćwiczeń, jesteśmy w pewnym okresie czasu zwiększyć odporność naszych tkanek na przeciążenia, poprawić ich elastyczność oraz wspomóc ich regeneracje. Organizm ludzki jest przystosowany do ruchu. Jego zdolności naprawcze są od niego uzależnione, co oznacza że w wielu przypadkach bez treningu nie jesteśmy w stanie osiągnąć zadowalającego stanu zdrowia.

Trening medyczny nie różni się wiele od treningu na siłowni, inny jest jedynie punkt wyjścia. Osoby dotknięte dysfunkcją muszą zacząć od mniejszego obciążenia niż osoby zdrowe. Pacjenci od osób zdrowych mają jednak pewną przewagę. Pod okiem fizjoterapeuty są od początku uczeni poprawnego wykonywania ćwiczeń. Nieprawidłowa forma u osób zdrowych bardzo długo może uchodzić na sucho, prowadząc do przeciążeń, które wymagają wielomiesięcznych korekcji.

Trudności w treningu medycznym

Największą z nich jest niechęć do wykonywania ćwiczeń. Z mojego doświadczenia wynika to przede wszystkim z braku wiary w swoje możliwości. Pacjenci często uważają, że nie są już tak sprawni jak kiedyś, więc podejmowanie wysiłku jest bezcelowe. Nigdy przecież nie osiągną swojej życiowej formy. Osoby żyjące wspomnieniem o dawnej sylwetce czy sile będą miały duży problem z pogodzeniem się, że efekty treningu z wiekiem przychodzą wolniej. Już po kilku trenigach zauważa się pierwsze pozytywne adaptacje ciała, więc rolą fizjoterapeuty jest motywować pacjenta oraz zwracać mu uwagę na pozytywne zmiany.

Drugą z kolei najczęstsza trudnością jest brak sprzętu, czy miejsca do wykonywania treningu. W większości przypadków cel treningowy można osiągnąć nie tylko piłką i taśmami. Świetne efekty można uzyskać ćwicząc tylko na własnym ciężarze ciała. Dobór ćwiczeń zależy przede wszystkim od możliwości pacjenta, ale też fantazji fizjoterapeuty. Osoby trenujące na siłowni swoją fizjoterapię mogą prowadzić właśnie tam, z pomocą sztang, hantli I wyciągów.

Trzecią trudnością o jakiej chciałbym wspomnieć jest problem w wyegzekwowaniu techniki. Pacjenci mają świetne rezultaty ćwicząc pod okiem fizjoterapeuty, jednak ćwicząc w zaciszu domowym nie są w stanie przypilnować się aż tak dokładnie. Prowadzi to do zahamowania postępów I zniechęcenia. Tutaj rozwiązaniem jest upewnienie się, ze zacisze domowe jest rzeczywiście zaciszem. Trening daje najlepsze efekty kiedy jest swojego rodzaju medytacją tj. kiedy jesteśmy w swoim ciele, skupiamy się tylko na treningu, nie ulegamy rozpraszaczom. O ile muzyka w tle nie jest szkodliwa, to powiadomienia na instagramie czy ciągłe znachodzenie czegoś do zrobienia – już jest. Polecam zupełnie odizolować się od zbędnych bodźców i poszukać w ćwiczeniach odpoczynku od codziennego biegu.